poniedziałek, 23 grudnia 2013
niedziela, 8 grudnia 2013
piątek, 6 grudnia 2013
Biszkopt czekoladowy
Składniki na tortownicę 26cm:
- 7 jajek
- 2/3 szklanki mąki pszennej
- 2/3 szklanki mąki ziemniaczanej
- 1 szklanka cukru
- 2 łyżki kakao
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- cukier waniliowy
- szczypta soli
Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy ze szczypta soli na sztywną pianę. Dodajemy cukier oraz cukier waniliowy i dalej ubijamy aż masa będzie lśniąca i sztywna.
Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni.
Mąki, kakao i proszek do pieczenia dokładnie mieszamy. Żółtka roztrzepujemy widelcem. Żółtka i mieszaninę mączną dodajemy do ubitych z cukrem białek. Wszystko delikatnie mieszamy łyżką do dokładnego połączenia się składników.
Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia. Boków niczym nie smarujemy. Do tortownicy przekładamy masę. Pieczemy ok 30 minut (sprawdzamy patyczkiem). Studzimy na kratce.
Krem czekoladowy
Do tortów i nie tylko :) Przepis pochodzi z forum CIN CIN
Składniki:
Składniki:
- 300g gorzkiej czekolady
- 500ml śmietanki kremówki
czwartek, 5 grudnia 2013
Szybkie ciacho czekoladowe
Dzieci poprosiły mnie o czekoladowe ciasto na podwieczorek. Bazując na przepisie na czekoladowe muffiny, pokombinowałam i wyszło mi przepyszne, wilgotne, pachnące czekoladą ciacho :)
Składniki (na blaszkę 20x20cm):
Składniki "suche" wsypujemy do jednej miski i dokładnie mieszamy. W drugiej misce mieszamy ze sobą składniki "mokre". Składniki mokre przelewamy do suchych i dokładnie mieszamy łyżką.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Masę przelewamy do blaszki 20x20cm (lub keksówki). Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 35 do 40 minut. Studzimy na kratce, a przestudzone posypujemy cukrem pudrem.
Składniki (na blaszkę 20x20cm):
- 2 szklanki mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3/4 szklanki cukru
- cukier waniliowy
- 100 g posiekanej mlecznej czekolady
- 100g posiekanej gorzkiej czekolady
- 2 łyżki kakao
- 350ml mleka
- 80ml oleju
- 1 jajko
- cukier puder do posypania
Składniki "suche" wsypujemy do jednej miski i dokładnie mieszamy. W drugiej misce mieszamy ze sobą składniki "mokre". Składniki mokre przelewamy do suchych i dokładnie mieszamy łyżką.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Masę przelewamy do blaszki 20x20cm (lub keksówki). Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 35 do 40 minut. Studzimy na kratce, a przestudzone posypujemy cukrem pudrem.
środa, 13 listopada 2013
Bułeczki hamburgerowe
Dopóki nie wypróbowałam tego przepisu kupowałam gotowe. Od kiedy jednak wypróbowałam ten przepis Marthy Stewart znaleziony na blogu White Plate, tylko takie pojawiają się na naszym stole. Dobre są zresztą nie tylko do hamburgerów. Na kanapkę też wyśmienite ;)
Skladniki (na 8 sztuk):
Dodatkowo:
Masło roztapiamy i studzimy. Wodę, mleko, masło i cukier umieszczamy w misce i mieszamy. Dodajemy drożdże i odstawiamy na około 10 minut. Następnie dodajemy jajko, sól oraz połowę mąki i wyrabiamy ciasto (można mikserem z hakiem do ciasta drożdżowego). Resztę mąki dodajemy powoli, aż uzyskamy elastyczne ciasto, które się nie lepi. Nie dodajemy zbyt dużo dodatkowej mąki (ja dodałam ok 2 łyżek)
Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Po około 45 minutach ciasto dzielimy na 8 porcji. Z każdej formujemy kulkę, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i mocno spłaszczamy. Zostawiamy na kolejne 45 minut do ponownego wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Wyrośnięte bułeczki smarujemy żółtkiem roztrzepanym z łyżką mleka i posypujemy sezamem. Pieczemy 12-15 minut a następnie studzimy na kratce.
(*) Jeśli nie mamy mleka w proszku wodę możemy po prostu zastąpić mlekiem.
Skladniki (na 8 sztuk):
- 3/4 szklanki ciepłej wody
- 1/3 szklanki mleka w proszku (*)
- 2 łyżki masła
- 1 i 1/2 łyżki cukru
- 3/4 łyżeczki soli
- 2 i 1/2 szklanki mąki
- 1 jajko
- 1 łyżeczka drożdży instant (ok. 4g lub 8g świeżych)
Dodatkowo:
- 1 jajko
- 1 łyżka mleka
- sezam do posypania
Masło roztapiamy i studzimy. Wodę, mleko, masło i cukier umieszczamy w misce i mieszamy. Dodajemy drożdże i odstawiamy na około 10 minut. Następnie dodajemy jajko, sól oraz połowę mąki i wyrabiamy ciasto (można mikserem z hakiem do ciasta drożdżowego). Resztę mąki dodajemy powoli, aż uzyskamy elastyczne ciasto, które się nie lepi. Nie dodajemy zbyt dużo dodatkowej mąki (ja dodałam ok 2 łyżek)
Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Po około 45 minutach ciasto dzielimy na 8 porcji. Z każdej formujemy kulkę, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i mocno spłaszczamy. Zostawiamy na kolejne 45 minut do ponownego wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Wyrośnięte bułeczki smarujemy żółtkiem roztrzepanym z łyżką mleka i posypujemy sezamem. Pieczemy 12-15 minut a następnie studzimy na kratce.
(*) Jeśli nie mamy mleka w proszku wodę możemy po prostu zastąpić mlekiem.
sobota, 9 listopada 2013
środa, 6 listopada 2013
Piernik staropolski
Już dawno chciałam wypróbować ten przepis, krążący chyba po wszystkich kulinarnych blogach, zwłaszcza po przeczytaniu tylu super pozytywnych opinii. Jednak zwykłe gapiostwo nie pozwalało mi na to. Rok temu udało mi się wreszcie odpowiednio wcześnie zagnieść ciasto. Zapach wypełniał całą lodówkę, a pełna miska niemalże pół półki. Miejsca chwilami brakowało, ale jakoś sobie poradziłam przez te kilka tygodni, a efekt był tego warty. Nie jestem jakąś ogromną miłośniczką pierników, a ten naprawdę mi smakował. W tym roku też zagości na naszym stole.
Składniki:
Miód, cukier oraz masło podgrzać niemal do wrzenia. Dokładnie wymieszać i odstawić do przestygnięcia.
Sodę rozpuścić w mleku. Do rozpuszczonej masy miodowo-maślanej dodać mleko z sodą, mąkę, jajka, sól oraz przyprawę do piernika. Dokładnie wyrobić ciasto i przełożyć do miski (najlepsza będzie kamionkowa). Przykryć ściereczką i odstawić na 5-6 tygodni w chłodne miejsce (u mnie była to lodówka). Wyrobione ciasto jest dosyć luźne. Po leżakowaniu w chłodzie nabiera konsystencji pozwalającej na wałkowanie.
Pieczenie:
Gotowe ciasto podzielić na 3 części. Rozwałkować na około 0,5cm podsypując mąką. Piec, każdy blat osobno, około 20 minut w temperaturze 170 stopni. Po upieczeniu ostudzić.
Wystudzone blaty przełożyć podgrzanymi powidłami śliwkowymi. Do powideł można dodać bakalie. Oprócz powideł można dodatkowo przełożyć masą marcepanową.
Przełożone placki należy równomiernie obciążyć i odstawić do skruszenia na 3-4 dni. Przed podaniem polukrować lub polać czekoladą.
(*) Ja dałam zdecydowanie mniej (ok 40g), ale mocnej przyprawy i uważam, że była to wystarczająca ilość. Piernik nie stracił na smaku, ale jednocześnie nie jest zbyt ostry.
Składniki:
- 500g miodu
- 2 szklanki cukru
- 250g masła
- 1kg mąki pszennej
- 3 jajka
- 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
- 1/2 szklanki mleka
- 1/2 łyżeczki soli
- 2-3 torebki przyprawy do piernika po 40g każda (*)
- powidła śliwkowe
Miód, cukier oraz masło podgrzać niemal do wrzenia. Dokładnie wymieszać i odstawić do przestygnięcia.
Sodę rozpuścić w mleku. Do rozpuszczonej masy miodowo-maślanej dodać mleko z sodą, mąkę, jajka, sól oraz przyprawę do piernika. Dokładnie wyrobić ciasto i przełożyć do miski (najlepsza będzie kamionkowa). Przykryć ściereczką i odstawić na 5-6 tygodni w chłodne miejsce (u mnie była to lodówka). Wyrobione ciasto jest dosyć luźne. Po leżakowaniu w chłodzie nabiera konsystencji pozwalającej na wałkowanie.
Pieczenie:
Gotowe ciasto podzielić na 3 części. Rozwałkować na około 0,5cm podsypując mąką. Piec, każdy blat osobno, około 20 minut w temperaturze 170 stopni. Po upieczeniu ostudzić.
Wystudzone blaty przełożyć podgrzanymi powidłami śliwkowymi. Do powideł można dodać bakalie. Oprócz powideł można dodatkowo przełożyć masą marcepanową.
Przełożone placki należy równomiernie obciążyć i odstawić do skruszenia na 3-4 dni. Przed podaniem polukrować lub polać czekoladą.
(*) Ja dałam zdecydowanie mniej (ok 40g), ale mocnej przyprawy i uważam, że była to wystarczająca ilość. Piernik nie stracił na smaku, ale jednocześnie nie jest zbyt ostry.
czwartek, 31 października 2013
Zupa krem z dyni
Jadłam już kilkakrotnie i bardzo mi zawsze smakowała, ale do tej pory jakoś nie skusiłam się, żeby przygotować ją samodzielnie. Kiedyś jednak musi być ten pierwszy raz. Wczoraj mąż przywiózł mi piękną dynie, a dziś przystąpiłam do dzieła. Dzieciom obiecałam lampion, więc musiałam postarać się, żeby udało się go zrobić bo wydobyciu miąższu. Nie było to łatwe ale się udało :)
Składniki:
Dynię obieramy i kroimy w kostkę (lub jak w moim wypadku wydobywamy miąższ ze środka). Cebulę siekamy, marchew kroimy w drobną kostkę. Wszystkie warzywa wrzucamy do dużego garnka. Zalewamy mlekiem i bulionem, przyprawiamy solą, pieprzem imbirem i chili, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy aż warzywa zmiękną (około 15 minut). Miękkie warzywa miksujemy blenderem na gładki, jednolity krem. Przyprawiamy tymiankiem i, w razie potrzeby, doprawiamy pozostałymi przyprawami.. Gotujemy jeszcze przez chwilę. Na talerzu dekorujemy odrobiną śmietany i podajemy :)
Wyszło przepysznie. Słodkawy krem z nutą imbiru i chili :)
Składniki:
- ok 1,5kg dyni (waga gotowego miąższu)
- 1 duża cebula
- 2 średnie marchewki
- 200ml mleka
- 500ml bulionu warzywnego
- sól, pieprz, imbir, papryka chili, tymianek
- odrobina śmietany do dekoracji
Dynię obieramy i kroimy w kostkę (lub jak w moim wypadku wydobywamy miąższ ze środka). Cebulę siekamy, marchew kroimy w drobną kostkę. Wszystkie warzywa wrzucamy do dużego garnka. Zalewamy mlekiem i bulionem, przyprawiamy solą, pieprzem imbirem i chili, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy aż warzywa zmiękną (około 15 minut). Miękkie warzywa miksujemy blenderem na gładki, jednolity krem. Przyprawiamy tymiankiem i, w razie potrzeby, doprawiamy pozostałymi przyprawami.. Gotujemy jeszcze przez chwilę. Na talerzu dekorujemy odrobiną śmietany i podajemy :)
Wyszło przepysznie. Słodkawy krem z nutą imbiru i chili :)
czwartek, 24 października 2013
Muffiny czekoladowe Nigelli Lawson
Przepis zaczerpnęłam jakiś już czas temu z programu Nigelli Lawson. Są tak szybkie w wykonaniu, ze zdarzało mi się je robić w momencie gdy niezapowiedziany gość był już u mnie. Zanim się dobrze rozsiadł gorące, miękkie i cudownie czekoladowe muffiny wyciągałam w piekarnika. Dzieciaki tez je uwielbiają, najpierw robić razem ze mną a potem zajadać ze smakiem :)
Składniki na 12 sztuk:
Składniki suche wsypujemy do dużej miski i mieszamy (częśc groszków czekoladowych odkładamy do posypania muffin). Składniki mokre mieszamy w mniejszej misce, a następnie wlewamy do suchych i mieszamy łyżką, nie przejmując się jeśli powstaną nam grudki.
Ciasto przekładamy do blachy na muffiny wyłożonej papilotkami, każda napełniając do około 3/4 wysokości. Wierzch posypujemy odłożonymi groszkami czekoladowymi. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy 18-20 minut.
Wyjmujemy na kratkę i zostawiamy do lekkiego przestudzenia. Najlepsze są podawane jeszcze ciepłe, gdy groszki czekoladowe rozpływają się podczas jedzenia :)
(*) Jeśli nie mamy w domu groszków czekoladowych możemy je zastąpić pokrojona na niewielkie kawałki czekoladą. Ja najbardziej lubię wymieszać groszki/czekoladę mleczna i gorzką.
Składniki na 12 sztuk:
- 1 i 3/4 szklanki mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 2 łyżki kakao (dobrej jakości)
- 3/4 szklanki cukru
- ok 150g groszków czekoladowych (*)
- 1 szklanka mleka
- 1/3 szklanki + 2 łyżki oleju
- 1 jajko
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Składniki suche wsypujemy do dużej miski i mieszamy (częśc groszków czekoladowych odkładamy do posypania muffin). Składniki mokre mieszamy w mniejszej misce, a następnie wlewamy do suchych i mieszamy łyżką, nie przejmując się jeśli powstaną nam grudki.
Ciasto przekładamy do blachy na muffiny wyłożonej papilotkami, każda napełniając do około 3/4 wysokości. Wierzch posypujemy odłożonymi groszkami czekoladowymi. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy 18-20 minut.
Wyjmujemy na kratkę i zostawiamy do lekkiego przestudzenia. Najlepsze są podawane jeszcze ciepłe, gdy groszki czekoladowe rozpływają się podczas jedzenia :)
(*) Jeśli nie mamy w domu groszków czekoladowych możemy je zastąpić pokrojona na niewielkie kawałki czekoladą. Ja najbardziej lubię wymieszać groszki/czekoladę mleczna i gorzką.
poniedziałek, 21 października 2013
środa, 9 października 2013
sobota, 5 października 2013
Grzybki marynowane
- 10 dkg cebuli lub małych cebulek
- 600 ml wody
- 300 ml octu 10%
- kilka ziaren pieprzu (ja użyłam czarny i zielony)
- kilka ziaren ziela angielskiego
- gałązka rozmarynu (opcjonalnie)
- pół łyżeczki soli
- 3 dag cukru
Grzyby
czyścimy (maślaki należy obrać*), myjemy i gotujemy w osolonym wrzątku
ok. 10 minut. Wodę i ocet zagotowujemy z pokrojoną w piórka cebulą
(cebulki wrzucamy w całości), pieprzem, zielem, solą i cukrem.
Słoiki
napełniamy grzybami i zalewamy gorącą zalewą tak, żeby w każdym
znalazło się trochę cebuli i kilka ziaren pieprzu. Zakręcamy, odkręcamy
do góry dnem, stawiamy na ściereczce, przykrywamy i zostawiamy do
ostygnięcia.
*Maślaki mają śliską, nie zawsze łatwą do usunięcia skórkę, która często zniechęca do ich zbierania. Śluz na skórce jest bardzo ciężkostrawny i długo zalega w przewodzie pokarmowym. Obieranie skórki jest bardzo zniechęcające, ale jest na to sposób. Maślakom przycinamy tylko końcówki trzonków i całe moczymy w 8-10 % roztworze soli (8-10 g soli na 100 g wody) przez kilka godzin (można zostawić na noc) po czym dokładnie spłukujemy wodą. Solanka rozpuści cały szkodliwy dla naszego przewodu pokarmowego śluz.
*Maślaki mają śliską, nie zawsze łatwą do usunięcia skórkę, która często zniechęca do ich zbierania. Śluz na skórce jest bardzo ciężkostrawny i długo zalega w przewodzie pokarmowym. Obieranie skórki jest bardzo zniechęcające, ale jest na to sposób. Maślakom przycinamy tylko końcówki trzonków i całe moczymy w 8-10 % roztworze soli (8-10 g soli na 100 g wody) przez kilka godzin (można zostawić na noc) po czym dokładnie spłukujemy wodą. Solanka rozpuści cały szkodliwy dla naszego przewodu pokarmowego śluz.
piątek, 4 października 2013
Beszamel
To podobno francuski wynalazek, sos pasujący do mięs, zapiekanek. Wiele osób ma z nim problemy, ale mi zawsze wychodzi gładki, aksamitny, bez żadnych grudek.
Składniki:
Masło rozpuszczamy na patelni lub w rondlu. Do rozpuszczonego masła wsypujemy mąkę i mieszamy do dokładnego połączenia się obu składników, tak żeby nie było żadnych grudek. Dopiero wtedy wlewamy mleko (najlepiej jeśli będzie lekko ciepłe). Jeśli wlejemy mleko przed dokładnym połączeniem mąki i masła w sosie będą grudki, których nie uda się nam raczej pozbyć. Trzymając na małym ogniu sos cały czas mieszamy, doprawiając gałką muszkatołową oraz odrobiną soli i pieprzu, do czasu aż odpowiednio zgęstnieje. Po osiągnięciu aksamitnej, kremowej konsystencji, zdejmujemy z gazu.
Jeśli zależy nam na rzadszym sosie, np do podania w sosjerce, dodajemy około 2 szklanek mleka. Na sos do zapiekanki wystarczą spokojnie 1 i 1/2 szklanki.
Składniki:
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki mąi
- ok. 1 i 1/2 szklanki mleka
- gałka muszkatołowa (najlepiej świeżo starta)
- sól, biały pieprz
Masło rozpuszczamy na patelni lub w rondlu. Do rozpuszczonego masła wsypujemy mąkę i mieszamy do dokładnego połączenia się obu składników, tak żeby nie było żadnych grudek. Dopiero wtedy wlewamy mleko (najlepiej jeśli będzie lekko ciepłe). Jeśli wlejemy mleko przed dokładnym połączeniem mąki i masła w sosie będą grudki, których nie uda się nam raczej pozbyć. Trzymając na małym ogniu sos cały czas mieszamy, doprawiając gałką muszkatołową oraz odrobiną soli i pieprzu, do czasu aż odpowiednio zgęstnieje. Po osiągnięciu aksamitnej, kremowej konsystencji, zdejmujemy z gazu.
Jeśli zależy nam na rzadszym sosie, np do podania w sosjerce, dodajemy około 2 szklanek mleka. Na sos do zapiekanki wystarczą spokojnie 1 i 1/2 szklanki.
piątek, 27 września 2013
Czekoladowe ciasto z budyniem i śliwkami
Sąsiadka obdarowała mnie ogromną porcją śliwek, takich swojskich, z ogrodu, wśród których trafiają się robaczywki ;) Pierwsza myśli - muszę upiec ciasto. Poszukując inspiracji natrafiłam na pięknie wyglądające ciasto ze śliwkami u Słodkiej babeczki. Składników niektórych niestety nie miałam, więc pokombinowałam i ....................... wyszło pysznie. Asiu po raz kolejny już dziękuję za inspirację!!!
Składniki na ciasto:
Do miski przesiewamy mąkę pszenną z proszkiem do pieczenia, dodajemy mąkę ziemniaczaną, kakao oraz szczyptę soli.
Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę, a następnie dodajemy po jednym żółtku oraz śmietaną, miksując za każdym razem. Partiami wsypujemy sypkie składniki, cały czas miksując. Jeśli ciasto zrobi się za gęste dla miksera resztę składników możemy po prostu wgnieść.
Ciasto dzielimy na pół. Jedną porcję owijamy w folię i wkładamy do zamrażarki. Drugą połową wylepiamy blachę, wyłożoną uprzednio papierem do pieczenia, nakłuwamy widelcem i wkładamy do lodówki na czas przygotowania budyniu.
Składniki na masę budyniową
Żółtka roztrzepujemy w szklance mleka, dodając następnie mąki i dokładnie mieszając, tak żeby nie było grudek. Pozostałe mleko zagotowujemy z cukrami. Do gotującego się mleka wlewamy mączno-jajeczną mieszaninę i, cały czas mieszając, gotujemy chwilę na małym ogniu aż budyń zgęstnieje. Odstawiamy do lekkiego przestudzenia (budyń wylewany na ciasto nie musi być jednak całkiem zimny).
Dodatkowo:
Śliwki myjemy, kroimy na połówki i usuwamy pestki.
Przygotowany uprzednio spód wyjmujemy z lodówki. Wykładamy na niego budyń, na wierzchu układamy połówki śliwek i posypujemy brązowy cukrem oraz cynamonem. Na wierzch ścieramy na tarce drugą połowę ciasta.
Pieczemy 55 minut w 180 stopniach. Po wystudzeniu posypujemy cukrem pudrem.
Składniki na ciasto:
- 2 i 1/2 szklanki maki
- 1 szklanka cukru
- 2 łyżki kakao
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 200g miękkiego masła
- 4 żółtka
- szczypta soli
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 łyżki gęstej śmietany
Do miski przesiewamy mąkę pszenną z proszkiem do pieczenia, dodajemy mąkę ziemniaczaną, kakao oraz szczyptę soli.
Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę, a następnie dodajemy po jednym żółtku oraz śmietaną, miksując za każdym razem. Partiami wsypujemy sypkie składniki, cały czas miksując. Jeśli ciasto zrobi się za gęste dla miksera resztę składników możemy po prostu wgnieść.
Ciasto dzielimy na pół. Jedną porcję owijamy w folię i wkładamy do zamrażarki. Drugą połową wylepiamy blachę, wyłożoną uprzednio papierem do pieczenia, nakłuwamy widelcem i wkładamy do lodówki na czas przygotowania budyniu.
Składniki na masę budyniową
- 1 litr mleka
- 3 żółtka
- 4 łyżki mąki pszennej
- 4 łyżki mąki ziemniaczanej
- cukier waniliowy
- niepełna szklanka cukru
Żółtka roztrzepujemy w szklance mleka, dodając następnie mąki i dokładnie mieszając, tak żeby nie było grudek. Pozostałe mleko zagotowujemy z cukrami. Do gotującego się mleka wlewamy mączno-jajeczną mieszaninę i, cały czas mieszając, gotujemy chwilę na małym ogniu aż budyń zgęstnieje. Odstawiamy do lekkiego przestudzenia (budyń wylewany na ciasto nie musi być jednak całkiem zimny).
Dodatkowo:
- ok. 700g śliwek
- 2-3 łyżeczki cynamonu
- 2 łyżki brązowego cukru
- cukier puder do posypania
Śliwki myjemy, kroimy na połówki i usuwamy pestki.
Przygotowany uprzednio spód wyjmujemy z lodówki. Wykładamy na niego budyń, na wierzchu układamy połówki śliwek i posypujemy brązowy cukrem oraz cynamonem. Na wierzch ścieramy na tarce drugą połowę ciasta.
Pieczemy 55 minut w 180 stopniach. Po wystudzeniu posypujemy cukrem pudrem.
środa, 4 września 2013
Tort z księżniczką
Miała być księżniczka i kolor różowy. Mamie, która odbierała, tort się podobał. Mam nadzieję, że jubilatce również ;)
Żeby nie przesłodzić i przełamać trochę tą różowość dodałam żółte kwiatki. Wydaje mi się, że pasują, prawda?
Żeby nie przesłodzić i przełamać trochę tą różowość dodałam żółte kwiatki. Wydaje mi się, że pasują, prawda?
piątek, 9 sierpnia 2013
Lody waniliowe
Kilka dni temu dotarła do mnie wreszcie zamówiona maszyna do lodów. Tyle się naczytałam o zaletach lodów robionych w domu, że postanowiłam również spróbować i porównać je z tymi sklepowymi/. Na pierwszy rzut poszły lody waniliowy. Z kupnymi wygrywają zdecydowanie!!!
Przypomniały mi smaki dzieciństwa. Takie właśnie lody kupowaliśmy kiedyś w cukierni w moim rodzinnym mieści.Jak byłam kilkuletnim dzieckiem braliśmy duży słoik, szliśmy z nim do cukierni i napełnialiśmy ulubionymi lodami. Potem szybciutko do domu (żeby lody nie roztopiły się) i równo obdzielaliśmy wszystkich członków rodziny. Też macie podobne wspomnienia?
Przepis, z małymi modyfikacjami, pochodzi z książeczki dołączonej do maszyny.
Składniki (na 4-5 osób):
Jajka, żółtka cukier, cukier waniliowy i mąkę kukurydzianą wsypujemy do miski. Ubijamy mikserem aż żółtka staną się niemalże białe.
Mleko lekko podgrzewamy. Podgrzane mleko powoli wlewamy do jajeczno-cukrowej masy, cały czas miksując. Gdy składniki dokładnie się zmieszają (masa bardzo się spieni i mocno powiększy swoją objętość) przelewamy wszystko do garnka i podgrzewamy na średnim ogniu około 1-2 minuty, cały czas mieszając (nie dopuszczamy do zagotowania!!). Jeżeli mieszanina zacznie się ścinać miksujemy przez minute blenderem.
Podgrzaną mieszaninę studzimy porządnie w lodówce a następnie dodajemy śmietankę i delikatnie mieszamy. Włączamy maszynę do lodów, wlewamy naszą lodową miksturę i ....... kręcimy do uzyskania odpowieniej konsystencji. Podajemy z dowolnymi dodatkami :)
Przypomniały mi smaki dzieciństwa. Takie właśnie lody kupowaliśmy kiedyś w cukierni w moim rodzinnym mieści.Jak byłam kilkuletnim dzieckiem braliśmy duży słoik, szliśmy z nim do cukierni i napełnialiśmy ulubionymi lodami. Potem szybciutko do domu (żeby lody nie roztopiły się) i równo obdzielaliśmy wszystkich członków rodziny. Też macie podobne wspomnienia?
Przepis, z małymi modyfikacjami, pochodzi z książeczki dołączonej do maszyny.
Składniki (na 4-5 osób):
- 2 żółtka
- 1 całe jajo
- 100g cukru
- 5g cukru waniliowego
- 400ml mleka (najlepsze jest tłuste)
- 200ml śmietanki kremówki
- 5g mąki kukurydzianej
Jajka, żółtka cukier, cukier waniliowy i mąkę kukurydzianą wsypujemy do miski. Ubijamy mikserem aż żółtka staną się niemalże białe.
Mleko lekko podgrzewamy. Podgrzane mleko powoli wlewamy do jajeczno-cukrowej masy, cały czas miksując. Gdy składniki dokładnie się zmieszają (masa bardzo się spieni i mocno powiększy swoją objętość) przelewamy wszystko do garnka i podgrzewamy na średnim ogniu około 1-2 minuty, cały czas mieszając (nie dopuszczamy do zagotowania!!). Jeżeli mieszanina zacznie się ścinać miksujemy przez minute blenderem.
Podgrzaną mieszaninę studzimy porządnie w lodówce a następnie dodajemy śmietankę i delikatnie mieszamy. Włączamy maszynę do lodów, wlewamy naszą lodową miksturę i ....... kręcimy do uzyskania odpowieniej konsystencji. Podajemy z dowolnymi dodatkami :)
wtorek, 6 sierpnia 2013
Nalewka malinowa
Wpis przeznaczony dla osób pełnoletnich.
Zimą gdy mróz trzeszczy, po spacerze wracamy zmarznięci do domu chcemy się rozgrzać. Oczywiście nie ma to jak kubek gorącej herbaty z cytryną, ale równie dobrym pomysłem jest mały kieliszek takiej właśnie nalewki :) Z tego przepisy robi ją moja mama. Nie wiem czy z takiego samego robiła babcia, wiem jednak że rewelacyjnie rozgrzewała i nazywaliśmy ja zawsze grypolinką - grypę zwalczała w zarodku :)
Składniki (*):
Maliny przebieramy (nie myjemy!), wrzucamy do dużego słoja i zalewamy spirytusem. Słój szczelnie zamykamy i odstawiamy na 2 tygodnie w ciemne miejsce. Po tym czasie spirytus zlewamy do drugiego (mniejszego) słoja (przefiltrowując), a maliny zasypujemy cukrem. Odstawiamy do całkowitego rozpuszczenia cukru (możemy od czasu do czasu wstrząsnąć słojem) i wydzielenia soku.
Otrzymany sok zlewamy do spirytusu a maliny zalewamy wódką i odstawiamy na tydzień. Po tym czasie wódkę również zlewamy do spirytusu. Mieszaninę trzymamy w ciemnym miejscu jeszcze około tygodnia, a następnie przefiltrowujemy i zlewamy do butelek. Odstawiamy na około 3 miesiące. Konsumujemy w okolicach Bożego Narodzenia. Im dłużej postoi tym jest smaczniejsza :)
(*) Zalałam 2 kg malin 1 litrem spirytusu w 5-litrowym słoju. W mniejszym może się nie zmieścić.
Zimą gdy mróz trzeszczy, po spacerze wracamy zmarznięci do domu chcemy się rozgrzać. Oczywiście nie ma to jak kubek gorącej herbaty z cytryną, ale równie dobrym pomysłem jest mały kieliszek takiej właśnie nalewki :) Z tego przepisy robi ją moja mama. Nie wiem czy z takiego samego robiła babcia, wiem jednak że rewelacyjnie rozgrzewała i nazywaliśmy ja zawsze grypolinką - grypę zwalczała w zarodku :)
Składniki (*):
- 1kg malin
- 500ml spirytusu
- 500ml wódki
- 750g cukru
Maliny przebieramy (nie myjemy!), wrzucamy do dużego słoja i zalewamy spirytusem. Słój szczelnie zamykamy i odstawiamy na 2 tygodnie w ciemne miejsce. Po tym czasie spirytus zlewamy do drugiego (mniejszego) słoja (przefiltrowując), a maliny zasypujemy cukrem. Odstawiamy do całkowitego rozpuszczenia cukru (możemy od czasu do czasu wstrząsnąć słojem) i wydzielenia soku.
Otrzymany sok zlewamy do spirytusu a maliny zalewamy wódką i odstawiamy na tydzień. Po tym czasie wódkę również zlewamy do spirytusu. Mieszaninę trzymamy w ciemnym miejscu jeszcze około tygodnia, a następnie przefiltrowujemy i zlewamy do butelek. Odstawiamy na około 3 miesiące. Konsumujemy w okolicach Bożego Narodzenia. Im dłużej postoi tym jest smaczniejsza :)
(*) Zalałam 2 kg malin 1 litrem spirytusu w 5-litrowym słoju. W mniejszym może się nie zmieścić.
piątek, 26 lipca 2013
Sałatka z zielonych pomidorów na zimę
Jej fanem jest mój mąż. Ja tak naprawdę nie przypominam sobie, czy kiedykolwiek ją jadłam. Pomidorów za dużo też nie mam, tyle ile udaje się wyhodować na balkonie. Postanowiłam jednak cześć tych zielonych przeznaczyć właśnie na sałatkę. Zebrałam całe przeogromne 400g ;) Reszta już zaczęła dojrzewać.
Składniki:
Pomidory kroimy na cienkie plasterki, zasypujemy solą i odstawiamy na min. 3 godziny, żeby puściły sok. Po tym czasie odsączmy je na sitku, dobrze dociskając, żeby odsączyć jak najwięcej soku. Cebulę kroimy kroimy na ćwiartki, a następnie na piórka, mieszamy z pomidorami i nakładamy do wymytych i wyparzonych słoików.
Wodę, cukier, ocet i przyprawy zagotowujemy. Zalewamy pomidory z cebulą i od razu na gorąco zamykamy, również wyparzonymi zakrętkami. Słoiki stawiamy na zakrętkach, przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wystudzenia. Nie pasteryzujemy.
Składniki:
- 1kg zielonych pomidorów
- 4 średniej wielkości cebule
- 3 łyżeczki soli
- 3 szklanki wody
- 1 szklanka octu
- 1 łyżka cukru
- po kilka ziaren czarnego pieprzu i ziela angielskiego
- 2 listki laurowe
Pomidory kroimy na cienkie plasterki, zasypujemy solą i odstawiamy na min. 3 godziny, żeby puściły sok. Po tym czasie odsączmy je na sitku, dobrze dociskając, żeby odsączyć jak najwięcej soku. Cebulę kroimy kroimy na ćwiartki, a następnie na piórka, mieszamy z pomidorami i nakładamy do wymytych i wyparzonych słoików.
Wodę, cukier, ocet i przyprawy zagotowujemy. Zalewamy pomidory z cebulą i od razu na gorąco zamykamy, również wyparzonymi zakrętkami. Słoiki stawiamy na zakrętkach, przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wystudzenia. Nie pasteryzujemy.
Makaron ze szpinakiem
Danie błyskawiczne wręcz w przygotowaniu i bardzo łatwe. Jeszcze kilka lat temu nie przyszło mi do głowy, że polubię szpinak ja i, o dziwo, moje dzieci. Od pewnego czasu gości jednak na naszym stole. Najczęściej właśnie z makaronem, choć równie pyszny jest np z kurczakiem czy tez jako dodatek do lasagne.
Składniki:
Makaron gotujemy al dente w dużej ilości osolonej wody.
Liście szpinaku płuczemy, odcinamy twarde elementy i sparzamy gorącą wodą (lub blanszujemy przez około 2 minuty). Sparzone liście rwiemy na małe kawałeczki. Na dużej patelni (lub w rondlu) rozgrzewamy masło. Dodajemy posiekaną cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek i chwile podsmażamy. Następnie dodajemy porwany szpinak i dusimy razem około 10 minut (szpinak zacznie puszczać sok). Przyprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową oraz dodajemy śmietanę. Podduszamy jeszcze bez przykrycia około 5 minut.
Na patelnię wrzucamy ugotowany makaron, mieszamy tak żeby był oblepiony szpinakiem. Przekładamy na talerze, posypujemy sporą ilością tartego parmezanu i podajemy.
Składniki:
- 400g makaronu (np penne, tagiatelle)
- 500g szpinaku
- 1-2 łyżki masła
- 1 drobno posiekana cebula
- 2-3 ząbki czosnku
- 75ml śmietany
- sól pieprz, gałka muszkatołowa (do smaku)
- parmezan do posypania (najlepiej świeżo starty)
Makaron gotujemy al dente w dużej ilości osolonej wody.
Liście szpinaku płuczemy, odcinamy twarde elementy i sparzamy gorącą wodą (lub blanszujemy przez około 2 minuty). Sparzone liście rwiemy na małe kawałeczki. Na dużej patelni (lub w rondlu) rozgrzewamy masło. Dodajemy posiekaną cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek i chwile podsmażamy. Następnie dodajemy porwany szpinak i dusimy razem około 10 minut (szpinak zacznie puszczać sok). Przyprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową oraz dodajemy śmietanę. Podduszamy jeszcze bez przykrycia około 5 minut.
Na patelnię wrzucamy ugotowany makaron, mieszamy tak żeby był oblepiony szpinakiem. Przekładamy na talerze, posypujemy sporą ilością tartego parmezanu i podajemy.
czwartek, 25 lipca 2013
Mojito
Wpis dla osób pełnoletnich
Shaker i książkę z przepisami na drinki dostałam już dosyć dawno.Jakoś nie po drodze było mi jednak z używaniem ich. Lato gorące, wieczory długo ciepłe, postanowiłam więc wreszcie zrobić użytek z posiadanego sprzętu i urozmaicić wieczorny relaks na balkonie. Na pierwszy rzut poszło coś niezbyt skomplikowanego.
Mojito to alkoholowy koktajl pochodzenia kubańskiego. Składa się z białego rumu z dodatkiem mięty, syropu cukrowego, limonki i wody sodowej (w wersji bezalkoholowej lemoniada). Serwuje się go w wysokiej szklance.
Przepis pochodzi z książki "The classic 1000 coctktail recipes" Robert Cross.
Składniki (na jedną porcję):
- 2 1/2 miarki białego rumu
- sok z połowy limonki
- 3-4 listki mięty
- 2/3 miarki syropu cukrowego (klik)
- kilka kropli angostura bitter
- woda sodowa
Limonkę kroimy na ósemki. Sok z połowy limonki wyciskamy do shakera
Listki mięty ugniatamy na dnie szklanki aż poczujemy jej aromat. Wrzucamy wyciśnięty kawałek limonki, wypełniamy kruszonym lodem.
Do shakera dodajemy rum, Angostura i syrop cukrowy. Zamykamy i wstrząsamy przez chwilę. Odcedzone (do shakera powinien być dołączone specjalne sitko) przelewamy do szklanki. Dopełniamy wodą sodową. Mieszamy składniki. Dekorujemy limonką. Podajemy ze słomką.
(*) Moje mojito było w wersji nieco słabszej - z większą ilością wody sodowej.
Syrop cukrowy
Bardzo ważny składnik wielu drinków. Można go zrobić więcej i przechowywać w butelce (w lodówce) nawet kilka tygodni.
Przygotowujemy równe porcje cukru i wody (np po 100ml). Cukier wsypujemy do wody, mieszaninę zagotowujemy, mieszamy do rozpuszczenia cukru. Studzimy, przelewamy do butelki. Przechowujemy w lodówce.
Przygotowujemy równe porcje cukru i wody (np po 100ml). Cukier wsypujemy do wody, mieszaninę zagotowujemy, mieszamy do rozpuszczenia cukru. Studzimy, przelewamy do butelki. Przechowujemy w lodówce.
środa, 24 lipca 2013
Mus truskawkowy w słoiczkach
Przepis znalazłam na blogu Twoje&Moje już w zeszłym roku, tuż po sezonie truskawkowym. W tym roku przypomniałam sobie o nim odpowiednio wcześnie i postanowiłam zrobić kilka słoiczków na próbę. Będzie wspaniałym dodatkiem do deserów. Taka namiastka lata w środku na przykład mroźnej zimy :)
Podobno uzależnia ;)
Podobno uzależnia ;)
Składniki(*) na ok 3,5 l musu:
- 4kg truskawek
- 400g cukru (lub więcej do smaku)
- sok z 3-4 cytryn
Umyte i odszypułkowane truskawki wkładamy do garnka i lekko zgniatamy (np. drewnianą łyżką), a następnie zasypujemy cukrem i mieszamy. Przykryte odstawiamy do lodówki na kilka godzin (ja zostawiłam na noc). W tym czasie puszczą sporą ilość soku.
Truskawki razem z sokiem zagotowujemy, na małym ogniu, a następnie dodajemy sok z cytryny. Możemy dosłodzić do smaku (ja miałam bardzo słodkie truskawki więc podana wyżej ilość cukru była wystarczająca - mus miał słodko-kwaśny, bardzo orzeźwiający smak). Mus na gorąco przekładamy do słoiczków, zakręcamy i stawiamy na zakrętkach (można go spasteryzować w słoikach przez 10 minut). Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do ostygnięcia.
(*) Zrobiłam mus z 1kg truskawek i wyszło mi 5 słoiczków (takich po dżemie)
piątek, 19 lipca 2013
Nalewka starokawalerska
Wpis przeznaczony dla osób pełnoletnich
Vieux garçon - nalewka starokawalerska, została tak nazwana podobno dlatego, że tylko starzy kawalerowie mają wystarczająco dużo cierpliwości do jej zrobienia ;) Na przepis trafiłam zupełnie przypadkiem już w zeszłym roku na blogu Bea w kuchni. Było jednak już po sezonie truskawkowym, więc jej zrobienie przełozyłam na ten rok. Niewiele brakowało, abym i w tym roku przegapiła czas rozpoczęcia produkcji nalewki. Na szczęście w odpowiednim czasie internetowe poszukiwania przepisów na przetwory z truskawek ponownie zawiodły mnie pod podany wyżej adres. Tak oto produkcja została rozpoczęta ;)
Przygotowanie nalewki polega na wrzucaniu do dużego słoja, gąsiorka lub specjalnego glinianego garnka kolejnych owoców lata, zasypywaniu ich cukrem, zalewaniu rumem i szczelnym zamykaniu. Kolejne dodawane owoce również zasypujemy cukrem i zalewamy rumem (do przykrycia owoców). Istnieje też wersja bardziej procentowa - owoce zalewamy wtedy na przemian spirytusem i wódką. Na tą drugą wersję natknęłam się na blogu Facet z nożem. Ja zdecydowałam się jednak na użycie rumu. Wydaje mi się, że może z tego powstać bardzo ciekawe połączenie, choć nie powiedziane, że za rok nie spróbuję nalewki z wódką i spirytusem.
Do słoja można oprócz owoców dodać np. kawałek cynamonu, laskę wanilii lub gwiazdkę anyżu, pamiętając jednak że alkohol bardzo dobrze absorbuje wszelkie substancje aromatyczne. Lepiej uważać żeby nie przedobrzyć ;) Cukru również dajemy z umiarem. W razie potrzeb nalewkę można dosłodzić syropem cukrowym na koniec produkcji.
Do nalewki wrzucić możemy w zasadzie wszystkie owoce na jakie mamy ochotę, pamiętając o kilku zasadach:
- owoce pestkowe (czereśnie, wiśnie, śliwki, itp) zawsze drylujemy
- owoce jabłkowate (jabłka, gruszki, pigwy, itp) kroimy na kawałki nie obierając ze skrórki
- owoce jagodowe - wrzucamy w całości
- owoce agrestowate (agrest, porzeczki) - obrywamy z gałązek
Owoców nie mieszamy, pozwalamy im leżeć warstwami. Po dodaniu ostatnich pozwalamy się naszej nalewce przegryźć jeszcze 2-3 miesiące. Gdy zbliża się okres Bożego Narodzenia nalewkę zlewamy (przefiltrowując np. przez filtry do kawy) do butelek i .......................... sprawdzamy co nam wyszło, gratulując sobie cierpliwości ;)
Składniki mojej nalewki (będę sukcesywnie dodawać):
- 1kg truskawek
- 250g cukru
- 700ml ciemnego rumu
- 1kg moreli (waga po usunięciu pestek)
- 250g cukru
- ok 50ml ciemnego rumu (morele docisnęły nieco truskawki do dna i nalewka wymagała niewielkiej tylko dolewki rumu do przykrycia moreli)
- laska wanilii
- 750g malin
- 250g cukru
- 150ml ciemnego rumu
- 1kg śliwek
- ok 150g cukru
- 70ml ciemnego rumu
czwartek, 18 lipca 2013
Jogurtowe ciasteczka z waniliową nutą
Powstały pod wpływem chwili. Słońce gdzieś się schowało, deszcz zawitał a dzieciom się nudziło. Nie miałam w domu śmietany do klasycznych kruchych ciasteczek, więc pokombinowałam z dostępnymi składnikami i wyszły mi przepyszne ciasteczka z lekką waniliową nutą. W sam raz do popołudniowej herbatki lub kawy :)
Składniki:
Mąkę wysypujemy na stolnicę. Dodajemy pokrojone na kawałki zimne masło i siekamy nożem do uzyskania grudek. Dodajemy pozostałe składniki i szybko zagniatamy ciasto. Formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i chowamy do lodówki na min. 2 godziny (lub na 1 godzinę do zamrażarki)
Schłodzone ciasto wałkujemy na grubość około 3-4 mm i foremkami wykrawamy ciasteczka różnych kształtów. Ciasteczka smarujemy roztrzepanym jajkiem i dekorujemy kolorowymi posypkami. Pieczemy w 180 stopniach 12-14 minut, studzimy na kratce.
Składniki:
- 3szklanki mąki
- 125g masła
- 2 żółtka
- 2 łyżki oleju
- 1 opakowanie jogurtu waniliowego (200g)
- 1 cukier waniliowy
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- opcjonalnie: 1 jajko do posmarowania, kolorowe posypki do dekoracji
Mąkę wysypujemy na stolnicę. Dodajemy pokrojone na kawałki zimne masło i siekamy nożem do uzyskania grudek. Dodajemy pozostałe składniki i szybko zagniatamy ciasto. Formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i chowamy do lodówki na min. 2 godziny (lub na 1 godzinę do zamrażarki)
Schłodzone ciasto wałkujemy na grubość około 3-4 mm i foremkami wykrawamy ciasteczka różnych kształtów. Ciasteczka smarujemy roztrzepanym jajkiem i dekorujemy kolorowymi posypkami. Pieczemy w 180 stopniach 12-14 minut, studzimy na kratce.
poniedziałek, 15 lipca 2013
Makaron z sosem truskawkowym
Bardzo szybki i prosty do przygotowania. I wbrew pozorom choć na różowo, uwielbiają go nie tylko dziewczynki. Mój synek aż podskoczył z radości gdy zobaczył swoja porcję na talerzu. Dwie dokładki później był bardzo szczęśliwy ;)
Składniki (dla 4 osób):
Truskawki wrzucamy do blendera (odkładamy kilka do dekoracji) i miksujemy na mus. Serek quark (można użyć serek homogenizowany lub mielony twaróg, którego u nas niestety nie ma) miksujemy krótko z cukrem pudrem. Dodajemy mus truskawkowy i jeszcze chwilę miksujemy razem, dodając cukru jeśli to konieczne (w zależności od słodkości truskawek).
Makaron wykładamy na talerze, polewamy sosem a następnie dekorujemy całymi i pokrojonymi na kawałki truskawkami. Zajadamy ze smakiem :)
Składniki (dla 4 osób):
- 500g ugotowanego makaronu (wystudzony)
- 500g serka quark
- 2 szklanki truskawek
- 3-4 łyżki cukru pudru (do smaku)
Truskawki wrzucamy do blendera (odkładamy kilka do dekoracji) i miksujemy na mus. Serek quark (można użyć serek homogenizowany lub mielony twaróg, którego u nas niestety nie ma) miksujemy krótko z cukrem pudrem. Dodajemy mus truskawkowy i jeszcze chwilę miksujemy razem, dodając cukru jeśli to konieczne (w zależności od słodkości truskawek).
Makaron wykładamy na talerze, polewamy sosem a następnie dekorujemy całymi i pokrojonymi na kawałki truskawkami. Zajadamy ze smakiem :)
piątek, 12 lipca 2013
Truskawkowy kompot na zimę
Zamykanie lata w słoikach oficjalnie rozpoczęte. Sezon truskawkowy trwa, według mnie, zdecydowanie za krótko. Na szczęście można go przedłużyć przetworami z truskawek. Któż z nas nie lubi napić się w środku zimy pysznego kompotu, lub posmarować pajdy świeżego chleba, najlepiej własnego wypieku, smakowitym dżemikiem z truskawek :)
Składniki:
Truskawki myjemy, usuwamy szypułki. Umyte i odszypułkowane owoce układamy warstwami w garnku, przesypując sporą ilością cukru (ja na 2,5 litrowy garnek zużyłam około 800g cukru). Ostatnią warstwą powinien być cukier.
Garnek przykrywamy ściereczką i zostawiamy na kilka godzin (najlepiej na noc). W tym czasie owoce puszczą sporą ilość soku. Owoce razem z sokiem i cukrem doprowadzamy do wrzenia (nie gotujemy długo - chcemy tylko, żeby cukier się rozpuścił a owoce nie rozpadły się). Wrzący kompot przelewamy do słoików i zamykamy na gorąco. Słoiki odwracamy do góry dnem, ustawiamy na zakrętkach i przykryte ściereczką zostawiamy od ostygnięcia.(*)
(*) Słoiki zamykane na gorąco nie wymagają pasteryzowania (ja nigdy nie pasteryzuję i kompot nie psuje się nawet stojąc kilka miesięcy). Jeśli macie ochotę to możecie je poddać krótkiej pasteryzacji.
Składniki:
- truskawki
- cukier
Truskawki myjemy, usuwamy szypułki. Umyte i odszypułkowane owoce układamy warstwami w garnku, przesypując sporą ilością cukru (ja na 2,5 litrowy garnek zużyłam około 800g cukru). Ostatnią warstwą powinien być cukier.
Garnek przykrywamy ściereczką i zostawiamy na kilka godzin (najlepiej na noc). W tym czasie owoce puszczą sporą ilość soku. Owoce razem z sokiem i cukrem doprowadzamy do wrzenia (nie gotujemy długo - chcemy tylko, żeby cukier się rozpuścił a owoce nie rozpadły się). Wrzący kompot przelewamy do słoików i zamykamy na gorąco. Słoiki odwracamy do góry dnem, ustawiamy na zakrętkach i przykryte ściereczką zostawiamy od ostygnięcia.(*)
(*) Słoiki zamykane na gorąco nie wymagają pasteryzowania (ja nigdy nie pasteryzuję i kompot nie psuje się nawet stojąc kilka miesięcy). Jeśli macie ochotę to możecie je poddać krótkiej pasteryzacji.
wtorek, 2 lipca 2013
Mini kotleciki z kurczaka w panierce z płatków kukurydzianych
Moje dzieci uwielbiają nuggetsy z kurczaka, a ja nie lubię mrożonek. Owszem, zdarza mi się czasami korzystać z gotowych produktów, ale staram się robić to najrzadziej jak tylko możliwe. Postanowiłam więc stworzyć coś przypominającego nuggetsy, a jednocześnie smaczniejszego i zdrowszego.
Składniki na około 20 kotlecików:
Piersi z kurczaka kroimy w kostkę. Wrzucamy do misy food processora. Wsypujemy byłkę tartą przyprawy, wbijamy jajko i wlewamy 2-3 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny. Wszystkie składniki miksujemy ok 30-40 sekund. Z gotowej masy formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego.
Składniki na panierkę:
Płatki kukurydziane kruszymy (ja wrzuciłam do torebki i rozbiłam je tłuczkiem do mięsa). Przesypujemy do miseczki, dodajemy 2 łyżki parmezanu i dokładnie mieszamy.
Każdą kulkę obtaczamy w płatkach wymieszanych z parmezanem i lekko spłaszczamy dociskając przy okazji panierkę do kotlecika. Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju. Kotleciki smażymy z obu stron do uzyskania ładnego złotego koloru. Podajemy z sosami do maczania.
Składniki na około 20 kotlecików:
- 500g piersi z kurczaka
- 1 jajko
- 3 łyżki bułki tartej
- 2-3 łyżki soku z cytryny
- sól, pieprz, oregano, pietruszka
Piersi z kurczaka kroimy w kostkę. Wrzucamy do misy food processora. Wsypujemy byłkę tartą przyprawy, wbijamy jajko i wlewamy 2-3 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny. Wszystkie składniki miksujemy ok 30-40 sekund. Z gotowej masy formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego.
Składniki na panierkę:
- 6-7 łyżek płatków kukurydzianych
- 2 łyżki tartego parmezanu
- 2-3 łyżki oleju do smażenia
Płatki kukurydziane kruszymy (ja wrzuciłam do torebki i rozbiłam je tłuczkiem do mięsa). Przesypujemy do miseczki, dodajemy 2 łyżki parmezanu i dokładnie mieszamy.
Każdą kulkę obtaczamy w płatkach wymieszanych z parmezanem i lekko spłaszczamy dociskając przy okazji panierkę do kotlecika. Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju. Kotleciki smażymy z obu stron do uzyskania ładnego złotego koloru. Podajemy z sosami do maczania.
poniedziałek, 1 lipca 2013
Truskawkowy sernik na zimno
Sezon w pełni, więc trzeba korzystać z dobroci natury. Do stworzenia tego sernika zainspirowała mnie Słodka Babeczka i jej sernik. Pokombinowałam i wyszło mi coś całkiem pysznego :)
Składniki na spód:
Składniki na masę serową
Żelatynę namaczamy w zimnej wodzie a następnie rozpuszczamy w kąpieli wodnej, tak żeby nie było żadnych grudek.
Truskawki wrzucamy do blendera i miksujemy na mus. Dodajemy serek quark, cukier waniliowy i cukier, a następnie wlewamy rozpuszczoną żelatynę i wszystko razem jeszcze chwile miksujemy.
Gotową masę serową wylewamy na przygotowany wcześniej herbatnikowy spód. Odstawiamy do lodówki do stężenia. Przed podaniem możemy udekorować :)
- 180g herbatników
- 75g masła
Składniki na masę serową
- 500g truskawek
- 500g serka quark
- cukier waniliowy
- 3-4 łyżki cukru pudru (zależnie od słodkości truskawek)
- 3 czubate łyżki żelatyny
- 50-70ml wody
Żelatynę namaczamy w zimnej wodzie a następnie rozpuszczamy w kąpieli wodnej, tak żeby nie było żadnych grudek.
Truskawki wrzucamy do blendera i miksujemy na mus. Dodajemy serek quark, cukier waniliowy i cukier, a następnie wlewamy rozpuszczoną żelatynę i wszystko razem jeszcze chwile miksujemy.
Gotową masę serową wylewamy na przygotowany wcześniej herbatnikowy spód. Odstawiamy do lodówki do stężenia. Przed podaniem możemy udekorować :)
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Truskawkowe ciasto bez pieczenia
Łatwe w wykonaniu, pyszne w smaku. Lekkie, orzeźwiające, w sam raz na upalne dni. Zapewniam, że każdy kto zje choć kawałek, poprosi o dokładkę. Do wykonania możemy wykorzystać owoce mrożone lub, w sezonie, świeże. Przepis własnego pomysłu.
Składniki na spód:
Składniki na truskawkowa masę:
Herbatniki razem z masłem wrzucamy do miksera i miksujemy do uzyskania konsystencji mokrego piasku. Tak przygotowaną masą wykładamy do tortownicy. Lekko dociskamy do dna. Tak przygotowany spód odstawiamy do lodówki.
Dwie galaretki rozpuszczamy w 400ml gorącej wody i zostawiamy do lekkiego przestudzenia. Do blendera wrzucamy truskawki (jeśli mamy mrożone owoce nie rozmrażamy ich). Wlewamy rozpuszczone galaretki i miksujemy około 30 sekund. Masę truskawkową wylewamy na przygotowany wcześniej spód (*). Odstawiamy do lodówki. Trzecią galaretkę rozpuszczamy w 500ml gorącej wody i odstawiamy do schłodzenia. Schłodzona galaretkę wylewamy na stężałą masę truskawkową i ponownie odstawiamy do lodówki na około godzinę.
Śmietanę ubijamy na sztywno dodając, pod koniec ubijania, 2 łyżeczki cukru pudru. Dodajemy serek mascarpone i jeszcze chwilę miksujemy (na niskich obrotach) do połączenia się składników. Przekładamy do rękawa cukierniczego i dekorujemy.
(*)W przypadku użycia mrożonych owoców masę możemy od razu po zmiksowaniu wylać na spód, gdy używamy truskawek świeżych odstawiamy najpierw do ochłodzenia.
Składniki na spód:
- 180g herbatników
- 75 g masła
Składniki na truskawkowa masę:
- 800g truskawek (mrożonych lub świezych)
- 3 galaretki truskawkowe
- 100ml śmietanki kremówki
- 100g mascarpone
- 2 łyżeczki cukru pudru
Herbatniki razem z masłem wrzucamy do miksera i miksujemy do uzyskania konsystencji mokrego piasku. Tak przygotowaną masą wykładamy do tortownicy. Lekko dociskamy do dna. Tak przygotowany spód odstawiamy do lodówki.
Dwie galaretki rozpuszczamy w 400ml gorącej wody i zostawiamy do lekkiego przestudzenia. Do blendera wrzucamy truskawki (jeśli mamy mrożone owoce nie rozmrażamy ich). Wlewamy rozpuszczone galaretki i miksujemy około 30 sekund. Masę truskawkową wylewamy na przygotowany wcześniej spód (*). Odstawiamy do lodówki. Trzecią galaretkę rozpuszczamy w 500ml gorącej wody i odstawiamy do schłodzenia. Schłodzona galaretkę wylewamy na stężałą masę truskawkową i ponownie odstawiamy do lodówki na około godzinę.
Śmietanę ubijamy na sztywno dodając, pod koniec ubijania, 2 łyżeczki cukru pudru. Dodajemy serek mascarpone i jeszcze chwilę miksujemy (na niskich obrotach) do połączenia się składników. Przekładamy do rękawa cukierniczego i dekorujemy.
(*)W przypadku użycia mrożonych owoców masę możemy od razu po zmiksowaniu wylać na spód, gdy używamy truskawek świeżych odstawiamy najpierw do ochłodzenia.
środa, 19 czerwca 2013
Mrożona kawa z lodami waniliowymi
Jeśli potrzebujecie dawki kofeiny, ale jednocześnie nie macie ochoty na nic gorącego, taka kawa jest wspaniałym rozwiązaniem.
Przepis (z niewielkimi modyfikacjami) pochodzi ze strony MK Cafe.
Składniki na jedną szklankę:
Do dzbanka miksera wrzucamy kostki lodu i wlewamy na nie gorącą kawę. Następnie dodajemy mleko, lody i cukier. Miksuje my na najwyższych obrotach przez około 30 sekund a następnie przelewamy do szklanki udekorowanej uprzednio sosem czekoladowym. Dekorujemy bitą śmietaną i wiórkami czekoladowymi.
Przepis (z niewielkimi modyfikacjami) pochodzi ze strony MK Cafe.
Składniki na jedną szklankę:
- 30ml espresso lub 50ml mocnej kawy
- 50ml chudego mleka (jak nie mam zastępuję takim 3,5%)
- 3 kulki lodów waniliowych
- 1/2 szklanki lodu
- 1 łyżeczka cukru
- opcjonalnie: sos czekoladowy do dekoracji szklanki, bita śmietana, wiórki czekoladowe po dekoracji
Do dzbanka miksera wrzucamy kostki lodu i wlewamy na nie gorącą kawę. Następnie dodajemy mleko, lody i cukier. Miksuje my na najwyższych obrotach przez około 30 sekund a następnie przelewamy do szklanki udekorowanej uprzednio sosem czekoladowym. Dekorujemy bitą śmietaną i wiórkami czekoladowymi.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Tort torebka
Powstawał trochę na wariackich papierach, tuż po moim powrocie z kilkudniowego wyjazdu. Na moje szczęście miałam w domu składniki na masę cukrową, więc przynajmniej ją mogłam zrobić w miarę wcześnie, mając nadzieję, że wyjdzie odpowiednio plastyczna. I wyszła ;) Zdobienie było ekspresowe. Na pewno da się lepiej i ładniej, ale najważniejsze, że jubilatka zadowolona :)
środa, 29 maja 2013
Karpatka
Uwielbiam, choć przyznam że nie pamiętam kiedy ostatnio piekłam. I wreszcie trafiło mnie niemalże jak grom z jasnego nieba. Sobota godzina 20, a ja zamiast się relaksować popędziłam do kuchni piec karpatkę. Wszystkie składniki miałam w domu, więc w zasadzie nic nie stało na przeszkodzie spełnienia niespodziewanej zachcianki ;)
Rozmiarami bliżej jej do Alp niż do Karpat, ale w sumie to właśnie Alpy widzimy z okien, więc czemu z tej okazji nie przechrzcić jej na "alpatkę".
Składniki na ciasto:
Wodę z margaryną zagotowujemy. Na wrzątek energicznym ruchem wsypujemy szklankę mąki. Chwilę ucieramy do uzyskania gęstej masy. Następnie wsypujemy proszek do pieczenia i ponownie jeszcze chwilę ucieramy. Zostawiamy do lekkiego przestudzenia a następnie dodajemy po jednym jaju, miksując po każdym.
Połowę ciasta cienko rozsmarowujemy w wyłożonej papierem pergaminowym (*) tortownicy (**). Ciasto jest dosyć klejące, ale mimo to dosyć łatwo się rozsmarowuje. Pieczemy około 25 minut w 200 stopniach i zostawiamy w piekarniku do lekkiego przestudzenia. Tak samo postępujemy z drugą połową ciasta.
(*) Wyłożyłam tylko dno, boków niczym nie smarowałam. Spotkałam się w sieci z opiniami, że formę należy wysmarować masłem i wysypać bułką tartą, gdyż ciasto ciężko odstaje od papieru. Ja nie miałam z tym najmniejszych problemów - obie porcje upieczonego ciasta po prostu podniosłam do góry, a papier został w tortownicy.
(**) Ja użyłam tortownicy o średnicy 28cm, ale spokojnie można użyć większej.
Składniki na krem:
Żółtka roztrzepać w połowie szklanki mleka. Następnie dodać mąki i dokładnie wymieszać, tak żeby nie było żadnych grudek.
Pozostałe mleko zagotować z cukrami. Mączną mieszaninę wlać do wrzącego mleka i gotować chwilę na małym ogniu, mieszając cały czas, aż budyń zgęstnieje. Dodać aromat, wymieszać i zostawić do ostygnięcia. Do zimnego budyniu dodawać małymi porcjami masło i ucierać na puszystą masę.
Gotowy krem wyłożyć na jeden placek i przykryć drugim lekko dociskając. Schłodzić. Przed podaniem posypać cukrem pudrem. Zajadać ze smakiem ;)
Zdjęcie przekroju robione w warunkach "polowych" na pikniku, więc nie najlepszej jakości, ale karpatka wyszła palce lizać :)
Rozmiarami bliżej jej do Alp niż do Karpat, ale w sumie to właśnie Alpy widzimy z okien, więc czemu z tej okazji nie przechrzcić jej na "alpatkę".
Składniki na ciasto:
- 5 jajek
- 1 szklanka wody (250ml)
- 1 szklanka mąki
- 125g margaryny
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia
Wodę z margaryną zagotowujemy. Na wrzątek energicznym ruchem wsypujemy szklankę mąki. Chwilę ucieramy do uzyskania gęstej masy. Następnie wsypujemy proszek do pieczenia i ponownie jeszcze chwilę ucieramy. Zostawiamy do lekkiego przestudzenia a następnie dodajemy po jednym jaju, miksując po każdym.
Połowę ciasta cienko rozsmarowujemy w wyłożonej papierem pergaminowym (*) tortownicy (**). Ciasto jest dosyć klejące, ale mimo to dosyć łatwo się rozsmarowuje. Pieczemy około 25 minut w 200 stopniach i zostawiamy w piekarniku do lekkiego przestudzenia. Tak samo postępujemy z drugą połową ciasta.
(*) Wyłożyłam tylko dno, boków niczym nie smarowałam. Spotkałam się w sieci z opiniami, że formę należy wysmarować masłem i wysypać bułką tartą, gdyż ciasto ciężko odstaje od papieru. Ja nie miałam z tym najmniejszych problemów - obie porcje upieczonego ciasta po prostu podniosłam do góry, a papier został w tortownicy.
(**) Ja użyłam tortownicy o średnicy 28cm, ale spokojnie można użyć większej.
Składniki na krem:
- 500ml mleka
- 1 szklanka cukru
- 1 cukier waniliowy
- 2 żółtka
- 2 łyżki mąki pszennej (z lekką górką)
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej (z lekką górką)
- kilka kropli aromatu rumowego
- 125g masła
Żółtka roztrzepać w połowie szklanki mleka. Następnie dodać mąki i dokładnie wymieszać, tak żeby nie było żadnych grudek.
Pozostałe mleko zagotować z cukrami. Mączną mieszaninę wlać do wrzącego mleka i gotować chwilę na małym ogniu, mieszając cały czas, aż budyń zgęstnieje. Dodać aromat, wymieszać i zostawić do ostygnięcia. Do zimnego budyniu dodawać małymi porcjami masło i ucierać na puszystą masę.
Gotowy krem wyłożyć na jeden placek i przykryć drugim lekko dociskając. Schłodzić. Przed podaniem posypać cukrem pudrem. Zajadać ze smakiem ;)
piątek, 29 marca 2013
Wielkanocne zajączki
Przynajmniej jeden na pewno znajdzie się w koszyku ze święconką, a część znajdzie nowych właścicieli. W końcu czyż może być lepszy upominek, niż coś smakowitego samodzielnie upieczonego? Przepis (z niewielkimi modyfikacjami) pochodzi z bloga Słodkiej Babeczki a inspiracją do formowania zajączków były bułeczki z bloga Moje Wypieki
Składniki:
- 500g mąki
- 15g suszonych drożdży (w oryginale było 30g drożdży świeżych )
- 1 jajko
- 250ml mleka
- 60g cukru
- 60g rozpuszczonego masła
- szczypta soli
Dodatkowo:
- 1 żółtko do posmarowania
- rodzynki na oczy
Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy do niej pozostałe składniki (*) i wyrabiamy
na gładkie ciasto (ja robotem kilka minut). Przykrywamy ściereczką i zostawiamy
do podwojenia objętości (około godziny). Wyrośnięte ciasto lekko wyrabiamy i
dzielimy na 10-11 porcji. Każda porcję ciasta dzielimy na 3 części: najmniejsza
kulka na ogonek, nieco większa w kształcie łezki na głowę (przecinamy na czubku
aby utworzyć uszy) i największa, z której formujemy wałeczek i zwijamy w ślimak
(to grzbiet zająca).
Zajączki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Poszczególne
części sklejamy żółtkiem, następnie smarujemy nim całego zajączka i przyklejamy
oko z rodzynki. Pieczemy 15 minut w 200 stopniach. Studzimy na kratce. Smacznego:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)